Dzień 1
| Gdzie do diabła jest Siliguri?
Do Siliguri przylecimy via Delhi lub przez Mumbaj. Jeśli ktoś leci pierwszy raz do Indii to sugerujemy stop over w Delhi i ewentualne odwiedzenie Agry i Taj Mahal. Listopad w Siliguri jest bardzo przyjemny – miasto wita nas ciepłym listopadowym powietrzem. To półmilionowe miasto, drugie co do wielkości w Bengalu Zachodnim. Temperatura waha się między 23 a 28°C. Miejscowość leży zaledwie 126 metrów nad poziomem morza. Zmrok zapada szybko. Radzimy stopniowe zapoznawanie się z miejscową kuchnią. To jest naprawdę spicy region.
Dzień 2
| Darjeeling express
Oglądaliście „Pociąg do Darjeeling”? Nie? To dziś zobaczycie dokładniej. Dziś do pokonania mamy 80 km, zajmie nam to niemal 10 godzin. Pojedziemy tzw Toy Train, a jak lubicie szumne nazwy to użyjemy oficjalnej: Darjeeling Himalayan Railway. To nie będzie jednak łatwy dzień – szczególnie dla lokomotywy. Ta wciągnie nas z poziomu 120 metrów na 2200 metrów. Kolej jest na liście UNESCO, jeździ nieprzerwanie od 19. wieku i zapewniamy, że będzie wielką atrakcją podróży.
Dzień 3
| Herbaciane klimaty
Darjeeling to herbata. I to ta z górnej półki – chłodny, wilgotny klimat, częste mgły i duże różnice temperatur między dniem a nocą tworzą warunki, którym herbata z Darjeeling zawdzięcza swój wyjątkowy charakter. A my wsiadamy na motocykle i zostawiamy za sobą to miasteczko. Ruszamy w kierunku Gangtoku. Droga wije się wśród herbacianych ogrodów i przełęczy spowitych chmurami. Stopniowo wspinamy się na wysokość około 2060 metrów, by następnie zjechać do 1635 metrów. Chłodny wiatr sprawia, że temperatura utrzymuje się w granicach 13–22°C. Idealna na motocykl. Padać nie będzie. Obiecujemy.
Dzień 4
| Gangtok - stolica Sikkimu
Gangtok wita nas porankiem z widokiem na wschodnie Himalaje. Ruszamy na północ, wzdłuż dolin rzecznych, w kierunku Lachung. Droga pnie się coraz wyżej, aż osiągamy wysokość 2658 m n.p.m. Powietrze staje się rześkie, a temperatura utrzymuje się w granicach 11–16°C. Nisko nad górami snują się chmury. Ale bez opadów.
Dzień 5
| Zero point
Lachung jest naszą bazą wypadową na pętlę prowadzącą do Zero Point. Motocykle wspinają się stromymi serpentynami w kierunku wysokiej przełęczy. Zero Point leży na wysokości 4818 m n.p.m., gdzie temperatura oscyluje wokół 0°C. Wracamy tą samą drogą, zjeżdżając górskimi zboczami z powrotem do Lachung. Zero Point to popularna nazwa wysokogórskiego punktu widokowego, znanego również jako Yumesamdong. Leży na końcu drogi prowadzącej z doliny Lachung, w pobliżu granicy z Tybetem.
Dzień 6
| Ku cieplejszym klimatom
Opuszczamy Lachung i ruszamy na południe, w kierunku Dzongu. Droga prowadzi w dół przez sosnowe lasy i doliny rzeczne. Docieramy na wysokość 1530 metrów, gdzie temperatura wzrasta do 15–21°C. Dzongu wita nas spokojem niewielkich wiosek i rozległymi polami. To miejsce, w którym życie toczy się niespiesznie, z dala od zgiełku popularnych szlaków turystycznych.
Dzień 7
| Powrót do stolicy
Poranek w Dzongu wita nas łagodnymi wzgórzami i spokojem górskiej wsi. Ruszamy na wschód, wracając do Gangtoku przez rozległą dolinę rzeki Teesta. Droga stopniowo pnie się w górę, choć tym razem wspinaczka nie jest wymagająca. Dzień kończymy na wysokości 1635 metrów. Wieczorem temperatura spada do około 12°C.
Dzień 8
| W stronę Bhutanu
Opuszczamy Gangtok i kierujemy się w stronę przygranicznego Jaigaon. Kręta droga prowadzi nas coraz niżej, z gór ku rozległym równinom. Zjeżdżamy na wysokość zaledwie 206 metrów nad poziomem morza, a temperatura rośnie do 25°C. Jaigaon leży na granicy Indii i Bhutanu. Po drugiej stronie znajduje się bhutańskie Phuentsholing – brama do jednego z najbardziej tajemniczych królestw Himalajów.
Dzień 9
| Kręte bhutańskie ścieżki
Jaigaon otwiera nam drogę do Bhutanu. Przekraczamy granicę i ruszamy w kierunku Paro, wspinając się w głąb himalajskiej doliny położonej na wysokości 2266 metrów. Po drodze podziwiamy odległe szczyty, a rześkie górskie powietrze przynosi ulgę po cieple indyjskich równin. Paro wita nas chłodniejszą aurą – temperatura wynosi od 12 do 20°C. Znów jesteśmy w Himalajach, tym razem w królestwie, które przez lata pozostawało odizolowane od reszty świata i do dziś zachowało swój niezwykły charakter.
Dzień 10
| Latające tygrysy
Dziś zostajemy w Paro, by odwiedzić jeden z najsłynniejszych klasztorów Bhutanu – Taktsang, znany jako Tygrysie Gniazdo. Wyruszamy pieszo górskim szlakiem, który prowadzi do klasztoru przyklejonego do skalnego urwiska, na wysokości około 3000 metrów nad poziomem morza. Podejście jest strome i wymaga nieco wysiłku, ale widoki na dolinę Paro i otaczające ją Himalaje wynagradzają trud wspinaczki. Według legendy to właśnie tutaj Guru Rinpocze przybył na grzbiecie tygrysicy, by medytować i szerzyć buddyzm w Bhutanie. Po zejściu wracamy do miasteczka, gdzie czeka nas spokojny wieczór i chwila odpoczynku po górskiej wędrówce.
Dzień 11
| Stolica inna niż wszystkie
Opuszczamy Paro i ruszamy na wschód, w kierunku Thimphu, stolicy Bhutanu. Jedziemy główną drogą krajową, która wije się wśród łagodnych, porośniętych lasami wzgórz. Thimphu leży na wysokości 2326 metrów, a temperatury utrzymują się tu w granicach 10–18°C. Stolica wita nas czystymi ulicami, spokojnymi targowiskami i atmosferą, która bardziej przypomina duże górskie miasteczko niż tętniącą życiem metropolię. To dobre miejsce, by przyjrzeć się bliżej codziennemu życiu Bhutańczyków, wciąż mocno zakorzenionemu w tradycji i buddyjskiej kulturze.
Dzień 12
| Indyjski zgiełk
Opuszczamy Thimphu i ruszamy na południe, w drogę powrotną do Jaigaon. Zjeżdżamy z himalajskich wysokości, przemierzając zalesione doliny i przekraczając kolejne górskie rzeki. Z każdym kilometrem powietrze staje się coraz cieplejsze. Na granicy z Indiami temperatura sięga już 28°C. Po dniu spędzonym w drodze Jaigaon wita nas gwarem ulic, ruchem i energią przygranicznego miasta. Znów jesteśmy po indyjskiej stronie Himalajów.
Dzień 13
| Szyja kurczaka
Z Jaigaon wyruszamy w ostatni etap naszej podróży, kierując się z powrotem do Siliguri. Bangladesz jest tuż, jedziemy przez tzw. szyję kurczaka. Najwęższe miejsce Indii. Temperatura rośnie do 29°C, gdy zbliżamy się do miasta. Siliguri wita nas tym samym ciepłym, listopadowym powietrzem, które towarzyszyło nam na początku wyprawy. Zataczamy pełne koło – za nami górskie drogi Sikkimu, herbaciane wzgórza Darjeeling i himalajskie doliny Bhutanu. To koniec trasy, ale wspomnienia z tej podróży zostaną z nami na długo.
Dzień 14
| Koniec himalajskiej pętli
Siliguri to koniec naszej wyprawy. Pakujemy motocykle i przygotowujemy się do powrotu. Dzień pozostaje ciepły, a temperatura sięga 29°C. Przed nami ostatnie formalności i podróż powrotna. Zostawiamy za sobą Sikkim, herbaciane wzgórza Darjeeling i górskie doliny Bhutanu – miejsca, które na długo pozostaną w naszej pamięci.