Zapraszamy do wynajęcia samochodu w Kirgizji. Możecie pojechać nim również do Tadżykistanu lub do Kazachstanu, a nawet do Chin. Dysponujemy samochodami Mitsubishi Delica L400. To bardzo wygodne vany z napędem 4×4 (podwozie Pajero). Auto jest w pełni przystosowane do poruszania się po kirgiskich drogach. Ma aż 8 miejsc, a komfortowo może nim podróżować 5 osobowa grupa.

Samochody wyposażone są w kuchnie gazowe i podstawowe naczynia.  Wszystko co potrzebujecie, by przeżyć prawdziwą przygodę!

1948078_1099896243368780_3158546994094435240_n

Pożyczam Mitsubishi!

Chesz wypożyczyć wielozadaniowe auto Mitsubishi Delica?

skontaktuj się z nami, uzgodnimy szczegóły!

12249571_1110932205598517_5520102980341878704_n

20150804_075819

11038723_1110932368931834_1624211076347607990_n

20150802_122623

12195888_1108652975826440_7624911711171919893_n

A oto relacja Tomka, który poznawał Kirgistan ze swoją 12 letnią córką:

Córka Kasia, tak skutecznie i sumiennie prowadziła swój pamiętnik, że ja tym sam zaniechałem. Coś tam jednak w plecaku wspomnień przywiozłem, więc przelewam na papier. Pierwszy raz z ekipą Krzyska Sambora byłem w Azji (Kirgistan, Tadżykistan, Afganistan) w 2014 roku, na wyprawie motocyklowej. Kto nie był tam, to nie wie, a kto był, to wie, i zrozumie :-). Postanowiłem tam wrócić, ale tym razem samochodem i z córką (wiadomo, czym skorupka za młodu nasiąknie …).

1

Miałem z sobą wywołane zdjęcia spotkanych rok temu, przypadkowych osób… i wszystkie te osoby znalazłem :-), każdy z nich (15 zdjęć) dostał swoją zeszłoroczną fotę. Ten symboliczny gift powodował zawsze uśmiechy od ucha do ucha.  Najbardziej zaskakujące było odnalezienie pewnego chłopca, którego fotę miałem zrobioną rok temu w szczerym stepie. Pewnego dnia jedziemy, za nami miasto (40 km), przed nami miasto (za 100km), nagle zatrzymuję samochód na pustkowiu i mówię do swojej córki – to było tutaj. Oczywiście nie było tam żywego ducha, ale Azja już mnie nauczyła, że ludzie są wszędzie, trzeba tylko trochę poczekać.  I po kilku minutach widzimy, jak jedzie jakiś chłopiec na rowerze, a gdy dojeżdża do nas zatrzymuję go, pokazuję mu zdjęcie i pytam – znasz? A On na to – to mój brat. Po dziesięciu minutach otaczała nas już cała rodzina.

IMG_1694-1

Drugie wspomnienie to czas spędzony u rodziny w górach, którą dość przypadkowo poznaliśmy (awaria samochodu sąsiada, z którym dzieciaki jechały do swego taty w górach). Była to tak bezinteresowna, szczera i życzliwa relacja, że już chyba tylko ze świecą takiej szukać. Spędziliśmy tam trzy dni, bieda była taka, że dziewczynki cieszyły się, że mogą w ciągu dnia założyć, tak, jak Kasia skarpetki. Poszły nam tam prawie wszystkie prezenty, a mieliśmy trzy worki pluszaków i kilka garści ozdobnych bransoletek. Kupiliśmy od gospodarza barana i dawaj go wieczorem na stół, była prawdziwa uczta. A nad ranem, wspólna wycieczka samochodem dookoła jeziora Song kul, i kibicowanie w Kokbyryl (takie ich polo na koniach, tylko zamiast piłeczki golfa, wyrywane sobie ciało wilka, taki klimat).

IMG_20150822_142458

Potem był siedmiotysięcznik, weszliśmy dzielnie na 4500mnpm (do pierwszego śniegu) i jezioro Karakul w Tadżykistanie, gdzie siedzieliśmy u poznanego rok wcześniej Kirgiza przez kilka dni. I gdybym miał zapisać sobie jakiekolwiek współrzędne na świecie, to byłoby to właśnie, to miejsce.

Trzecie wspomnienie, to Osh. Historia zaczyna się od zrobionej rok temu dziewczynie ubranej w hidżab fotografii. Jej tata powiedział mi wtedy, że jest nauczycielem geografii w przygranicznym  z Uzbekistanem mieście Osh. Dotarłem i do niego, okazało się, że jest profesorem miejscowego uniwersytetu, głównym opozycjonistą w Kirgistanie, a samo miasto najbardziej fascynującym miejscem jakie widziałem, biorąc pod uwagę panujące między Kirgizami i Uzbekami relacje. W 2010 roku była tutaj wojna domowa miedzy nimi. Prawdy, jak się to zaczęło nie da się już dojść, sam słyszałem od naocznych świadków, co najmniej cztery wiarygodne wersje. Jedno jest pewne, nie ma w nich złych nacji, są natomiast, złe pojedyncze osoby i chore ambicje polityczne, gospodarcze (chyba po obydwu stronach). To niesamowite, że dwie nacje żyją z sobą w zgodzie przez kilkaset lat i nagle iskra, jakieś prywatne interesy, powodują, że wszyscy „zwyczajni ludzie”, są w stanie poderwać się, jeśli nawet nie do bratobójczej, to do sąsiedzkiej walki.

2a

Byłem przekonany, że Uzbeków od tamtego czasu w mieście nie ma. Tymczasem okazuję się, że powoli wrócili, i jest ich teraz nawet więcej niż poprzednio. Doznałem szoku, widząc Uzbeka i Kirgiza którzy razem pracowali w warsztacie samochodowym, więc przez kolejne dni zacząłem drążyć temat (bazar, taksówki, warsztaty, ludzie na ulicy). W wspomnianym warsztacie, na pierwszy rzut oka, wszystko w porządku, ale jak się dopytujesz jednego i drugiego to: cześć sobie owszem mówią, ale nie siadają przy jednym stole na przerwie, nie podają sobie ręki, taki fenomen.

Jesteś Kirgizem, chcesz poślubić Uzbeczkę, spoko, płacisz 2000$ drużbie na weselu (więc nawet tutaj rządzi pieniądz?), i wiele takich ciekawostek do opisania zostało. Konflikt według mnie, niestety ciągle tam jest, przynajmniej w głowach.

IMG_2525-1

Sama rodzina wspaniała, Kasia miała super towarzystwo, Kanijet 15 lat, Arzu 6 lat, Arijet 18 lat, i Tolika 20 lat. Spędziliśmy, u nich wiele niezapomnianych chwil. W czasie pobytu, wypadły moje urodziny, więc Arijet zagrała na pianinie happy birthday to you i wiele innych piosenek. Ech, gdybym był młodszy ;-), zawstydzone dziewczę ukryte rok temu za hidżabem, okazało się dziś piękną dziewczyną.

Pewnego dnia poszliśmy wszyscy do miejskiego parku, rodem z okresu socrealizmu, wyglądał tak, jakby czas zatrzymał się tam trzydzieści lat temu. Jakie było nasze zdumienie gdy okazało się, że można pojeździć na karuzelach, które wydawały się już spać snem zmęczonych, zardzewiałych wraków. Nasz śmiech niósł się po pustym, całkowicie pustym parku, a w tle grała, dawno temu usłyszana, w jakieś dziecięcej pozytywce, melodia.

Szweju