Impreza jest dość trudna, dla kierowców z doświadczeniem w terenie i zacięciem enduro. Trochę eksploracyjna, bo nie we wszystkich miejscach byliśmy. Zakładamy, że nie wszystko się uda: być może uda się przejechać przez przełęcz Kegety i być może uda się dojechać do jeziora Kol Su. Prawdopodobnie nie uda się przejechać drogi A364 i prawdopodobnie nie da się też przejechać z Grigorievki wzdłuż Czon Kemin. Ale spróbujemy. Motocykle – wyłącznie single. Będzie trochę przepraw przez wody. Niektóre z użyciem lin. Wymagana daleko idąca współpraca.

Szczegóły wyprawy

  • Cena: 4000 PLN z własnym motocyklem, 9000 PLN z naszym motocyklem
  • Czas trwania: 12 dni
  • Start: 27.06.2016
  • Powrót: 8.07.2016
  • Zakwaterowanie: namiot/jurta
  • Długość trasy: 1800km
  • Trudność: 9/10
 
Cena zawiera:
  • opiekę przewodnika
  • dobre towarzystwo
  • noclegi w jurtach i pensjonatach
  • pozwolenia graniczne

 

Dzień 1

Start z Biszkeku do Kegety, nocleg przed Song Kulem (namiot)

Przejazd nieużywaną od czasów sowieckich drogą. Przełęcz wysoka, ponad 3800 metrów. Z drugiej strony ryzykowny zjazd, a na sporych odcinkach konieczność sprowadzania motocykla. Tak było przynajmniej w roku 2015.

11694989_10153536543487764_4576235962397731179_n

11709723_10153534847457764_5967183051478777001_o

11953478_10153678222012764_4665605789562359304_o

Dzień 2

Wjazd na Song Kul (jurta)

Przyjemne szutrówki i cudowne widoki. Raczej odpoczynkowy dzień. Song Kul to jezioro położone na 3000 metrów. Wokół góry, prawdziwy raj dla pasących się tam dziesiątek tysięcy zwierząt i… motocyklistów enduro.

11267666_10153536540167764_6412824087302411253_n

11760279_10153536541807764_3324112398271997482_n

45656_435759812763_7710561_n

Dzień 3

Song Kul Tash Rabat (jurta)

Łatwa, ale bardzo widokowa droga. Szutrówka. Byłaby szybkim przelotem gdyby nie konieczność zatrzymywania się na zdjęcia. Wieczorem endurzenie wokół Tash Rabat.

386078_10150429195772764_262309038_n

P1000921

10603664_10152699846957764_2935458771812601863_n

Dzień 4

Tash Rabat – jezioro Kol Su (namiot)

Krótki asfaltowy łącznik przeniesie nas w okolice At Bashy. Stamtąd, po sprawdzeniu permitów pojedziemy nad zupełnie niezwykłe jezioro Kol Su. To będzie nasza pierwsza wyprawa motocyklowa nad to jezioro. I raczej z naciskiem na wyprawa. Motocykli do tej pory tam nie było. Samochody dojeżdżają, ale nie będzie łatwo. Dużo brodów i ciężki teren.

10411842_10153536541182764_961509077037748815_n

11745426_10153536539672764_4543599337286885604_n

Dzień 5

Kol Su – Kanion Narynia (namiot)

Powrót i łatwy przejazd do Narynia. Tam cywilizacja, obiadki i Internet. Później piękna droga w stronę jeziora Issyka Kul.

10629673_10152700937307764_8849572765957748039_n

11011832_10153678222017764_5766886143690602040_o

Dzień 6

Kanion Narynia – Issyk (pensjonat)

Sto kilkadziesiąt kilometrów, całkowicie szutrowych, mocno kamienistych. Sporo przepraw wodnych. Jedna jednak może sprawić kłopoty. Po drodze kąpiel w gorących źródłach. No i przełęcz Tosor, niemal 4000 metrów. Jeśli będzie śnieg to możemy mieć sporo pracy.

11953409_10153678221877764_8434829685712819994_o

11178380_10153312051377764_9121185195530875813_n

Dzień 7 i 8

Issyk – Barskoon i dalej w stronę Kara Say i (nie)istniejącą drogą A364 (namiot)

Łatwy i szybki wjazd na dużą wysokość szutrową autostradą prowadzącą do kopalni złota. Później zaczną się schody – droga A364 istnieje na każdej mapie. Od wielu, wielu lat nikt ją jednak nie przejechał. Mosty nie istnieją. Spróbujemy ją pokonać przy pomocy lin i technik alpinistycznych.

11742686_10153536542567764_1956796374124807034_n

12045589_10153725320497764_1735862092349156229_o

10460257_10152880026962764_9062010858294707626_n

10857980_10152969026827764_5808125632439591548_n

Dzień 9

Inylchek – Grigorievka (asfalt) pensjonat

Dzień w większości asfaltowy, ale musimy się przedostać na północny front. Za to pokąpiemy się w Issyku.

10561827_10152699846642764_6874682672296985294_n

10600538_10152696949572764_1804441644891756381_n

Dzień 10 i 11

Walka w Grigorievskom uschelii (namiot)

Tę drogę budowano w czasach sowieckich, ale nie skończono. Spróbujemy to przejechać choć lokalesi trochę pukali się w czoło jak powiedzieliśmy im o naszych planach. Niezależnie od tego czy będziemy z tarczą czy na tarczy przesuwamy się w stronę Biszkeku. Albo szutrówkami po górach, a jak nam się nie uda to brzegiem Issyka.

11038646_10153536542427764_7270075434453097684_n

12001079_10153678222047764_7210091992555584490_o (1)

11705186_10153536539452764_942303463907570054_n

Dzień 12

Powrót do Biszkeku

Będziemy mieli już dość, ale jakoś trzeba się teleportować do Biszkeku. To jedyna Do wyboru pozostają nam dwie drogi znad Issyka. Pojedziemy tą dłuższą – przez Kazachstan.

11947914_10153678221967764_8000582532100934550_o